piątek, 21 października 2011

Masz ochotę na herbatę? - TONY MOLY Latte Art Milk Tea Morning Pack

Witamy, 

Czy macie ochotę na herbatkę?

Bo ja tak. Nie ma to jak herbatka z samego rana :)
Tak nie inaczej, z samego rana przyda Wam się odrobina luksusu w postaci maseczki-bazy 

TONY MOLY Latte Art Milk Tea Morning Pack

Kupiony produkt wygląda tak:


Widzimy herbatkę i dołączoną do niej kapsułkę z mlekiem (esencją).

Esencja pachnie jak prawdziwy kokos. 

No nic mieszamy:



No super powstaje nam maseczko baza pod makijaż.

Opakowanie i cała procedura mieszania to super sprawa.
Zresztą nakładanie za pomocą szpatułki jest chyba bardziej higieniczne niż wkładanie tłustych paluchów do produktu.
Producent obiecuje super nawilżoną skórę, wręcz jedwabistą, 
Wygładzenie zmarszczek itp. Niestety na mojej skórze nie za bardzo się sprawdza - zbyt nawilża moją i tak tłustą skórę.
Ale mam wrażenie na twarzy oprócz nawilżenia że pozostawia na twarzy jakąś warstwę silikonu.
Makijaż później wygląda naprawdę ładnie.
Ale zdecydowanie polecam go osobom o cerze normalnej i suchej.

No wiec zostaje mi wypicie herbatki :) 

Pozdrawiam i życzę miłego dnia


piątek, 14 października 2011

Czarodziejska moc naturalnych oleji

Dziś bardzo krótko chciałam opowiedzieć o mojej przygodzie z produktami na bazie olejów.

Produkty te chodziły za mną już od jakiegoś czasu. Ponieważ na youtube i blogach ostatnio jest parcie na produkty z naturalnymi olejami, stwierdziłam że też spróbuje. Niestety moja twarz strasznie się świeci i nie przyjmuje za bardzo do wiadomości że ja chcę dla niej dobrze więc postanowiłam spróbować z włosami i resztą ciała.

Najpierw zakupiłam olej z firmy L’orient.

Olej rozpływa się w dłoniach stąd też aplikacja na końce włosów i do ciała jest bardzo łatwa.
Ale niestety trzeba umiejętnie go nakładać na włosy bo inaczej będziemy mieć nieładny efekt tłustych włosów. Pani w sklepie powiedziała że nakłada olej na włosy, przykrywa ręcznikiem, i tak chodzi ok. 3h. Tak też zrobiłam. Niestety musiałam później umyć włosy 3 razy żeby zmyć całkowicie olej (inaczej moje włosy były tłuste).
Opakowanie jest dość duże bo aż 200ml więc postanowiłam podzielić się z otoczeniem moim nowym nabytkiem. W taki oto sposób z opakowania zostało mi 1/3 i to myślę spokojnie zużyje do końca.
Rada: kupić to lepiej na spółkę z koleżankami, chyba że dużo gotujecie potraw na bazie tego oleju.
Pamiętać tylko należy aby olej był organiczny, nierafinowany.
Koszt 38zł w sklepie L’orient.

Drugi olej (a raczej komplet olejów) to maseczka to włosów macadamia.

 Jestem dziś po pierwszym użyciu i jestem pod wrażeniem. Pachnie brzydko jak dla mnie (zapach przypomina mi farbę do włosów) ale nie to jest najważniejsze. Choć dobra jest ważne bo zapach mi się nadal na włosach trzyma. Widziałam że w tej serii też mają typowe olejki które można wlewać do maseczek czy szamponów. Maseczka zawiera olej z orzechów macadamia i arganu wraz z olejkiem z drzewa herbacianego, rumiankiem, aloesem oraz ekstraktem z alg. Dużo tego.
Ważne – nie testowany na zwierzętach

Opakowanie 250ml – od 60 do 120zł
Wracam do testowania.

Pozdrawiam :)

poniedziałek, 3 października 2011

TONY MOLY Appletox Smooth Massage Peeling Cream

Witam Wszystkich,

Mała zmiana planów. Dziś po prostu muszę opisać krem peelingujący Appletox. Nie byłam do końca do niego przekonana, po pierwszych dwóch użyciach chciałam odłożyć kosmetyk w kąt. „Co za bubel” – pomyślałam. Ale ostatnio wyczytałam dużo dobrego na temat kwasów AHA i stwierdziłam że dam mu jeszcze jedną szanse.



Parę słów o obiekcie zainteresowania:

Krem peelingujący Appletox Tony Moly doskonale usuwa martwy naskórek za pomocą kwasów AHA a przy okazji dogłębnie odżywia skórę witaminami (wyciąg z minerałów - Mg, Fe, witaminy - A, E, B1, B6, C)


Po oczyszczeniu twarzy nałożyć produkt i masować przez około 2 min, potem zostawić na 30s i zmyć letnią wodą.

Gdy ponownie wróciłam do używania produktu moja cierpliwość została wynagrodzona. Przy pierwszych użyciach dałam za mało kremu i za szybko masowałam. Teraz postawiłam na cierpliwość i rzeczywiście po minucie pojawił się brud z mojej skóry.

Nie jest to może oczyszczanie w stylu Ginvera Marvel Gel ale jeżeli komuś wystarczy lżejsze oczyszczenie twarzy to spokojnie Appletox sprawuje się w tej kwestii znakomicie.
Zresztą żaden z dostępnych produktów w Polskich sklepach nie daje nam takiego oczyszczania jak właśnie Appletox czy Ginvera.

 Bardzo lubię jak kosmetyki miło mnie zaskakują.

Pozdrawiam i do zaś  J  

niedziela, 25 września 2011

TONY MOLY Ice Queen Snow White Sleeping Cream - cudo na noc

Witam,

Pierwszy post dotyczący kosmetyków będzie poświęcony kremowi na noc.
Jak powszechnie wiadomo w nocy skóra się regeneruje, wypoczywa i przyjmuje najwięcej składników odżywczych, abyśmy w ciągu dnia mogłybyśmy katować ją bez umiaru.

Krem na noc który używam od paru tygodni to Ice Queen Snow White Sleeping Cream koreańskiej firmy Tony Moly. Jakiś czas temu zauroczyłam się kosmetykami tej firmy i za cel postawiłam sobie testowanie ich kosmetyków.


Producent obiecuje/informuje:
1.      spokojny sen dzięki lawendzie
2.      zawiera nietoksyczne składniki (nie sprawdziłam bo skład jest w języku kompletnie dla mnie niezrozumiałym)
3.      zawiera witaminę C (tu chyba nie muszę mówić jak jest ważna dla skóry)
4.      niesamowite ilości składników rozjaśniających (mega wybielanie naszej skóry)
5.      nadkrytyczne ilości wyciągu z aloesu (właściwości kojące, nawilżające)


Chciałam podkreślić na początku żeby się nikt nie przeraził. Mega rozjaśnianie w przypadku kremów nie jest jak w maseczce tomatox. Używam tego kremu od 2-3 tygodni a nie mam przez to jaśniejszej skóry. Myślę że to taki chwyt dla Azjatek które mają na tym punkcie obsesję.

Krem wygląda jak bita śmietana. Jak pierwszy raz nałożyłam go na twarz miałam wrażenie że nakładam jakąś powłokę. I w zetknięciu się ze skórą krem się rozpływał i nie było po nim śladu. Nie ma wrażenia że masz tłusty krem na skórze. Krem znika i zostawia na skórze miłe uczucie gładkiej skóry. Przez to jest też wydajny. Wystarczy naprawdę niewiele żeby ten stan gładkiej skóry uzyskać (krem ma 50ml).


Oczywiście punkt 1 i 4 są mocno przesadzone. Nie zauważyłam poprawy mojego snu ani jakiegoś super rozjaśniania.
Ale na pewno koloryt skóry się wyrównał. Ale to myślę że to jakieś 25% działania tego kremu. Przecież w ciągu dnia używam zwykłego kremu (też rozjaśniającego), kremu BB, oraz żelu do oczyszczania twarzy.
Poza tym urocze opakowanie którym zachwycam się za każdym razem jak otwieram pudełko z kremem.
No i nigdy nie znika wrażenie że nakładam krem i skóra nagle staję się jak muśnięta czarodziejską różdżką (gładka, wręcz jedwabista skóra).



Może ten krem nie jest ideałem ale tak naprawdę trzeba długiego stosowania kremu  by ocenić tak naprawdę czy nam pomógł.

Ja go nie odstawiam, ale będę testować dalej.


Kolejnymi produktami jakie wezmę pod lupę to – Seria Egg Pore (taak, ja też byłam ciekawa czy te jajka naprawdę zdziałają cuda na skórze)

Pozdrawiam i zapraszam

3 x „NIGDY NIE ZAPOMINAJ”

Drugi post jaki umieszczam na blogu też jest niejako informacyjnym postem. Rzecz w tym że nie tylko kosmetyki mają wpływ na to jak wyglądamy dlatego też ważne jest abyśmy zapamiętały sobie te 3 zasady. A więc:

„NIGDY NIE ZAPOMINAJ”

  1. jeżeli masz jakieś problemy skórne od dłuższego czasu to nie lecz się sama (kosmetyki pomagają ale do pewnego stopnia), powinnaś wybrać się do dermatologa który zdefiniuję twoją przypadłość i zastosuje odpowiednie leczenie
  2. absolutnie nigdy nie zapominaj o zmywaniu makijażu (wiadomo że raz na jakiś czas może się to zdarzyć ale żeby nie stało się to regularnością)
  3. dieta też ma wpływ na naszą skórę więc może nie musisz jeść 5 x warzyw na dzień ale staraj zjeść cokolwiek i pij dużo wody


No to teraz możemy zająć się przyjemniejszymi sprawami czyli kosmetykami.

Pozdrawiam J

SZUKAJ NA BLOGU