niedziela, 30 marca 2014

Mała wyprzedaż

Witajcie,

W pchlim targu pojawiły się nowe produkty.

Zapraszam do zakupu. Jeżeli jesteście czymś zainteresowane to piszcie na maila. Ogólnie robię czystki w moich zbiorach więc spodziewajcie się co jakiś czas nowych produktów.



Robię w końcu wiosenne porządki.
Choć myślę, że większość z nich już została sprzedana to wydaje mi się, że z kolorówką można zrobić użytek. Może i jakieś pędzle.

Czyhajcie na okazję!!!

Poza tym ponownie zapraszam Was na Instagram



Tam jestem często, tam wrzucam informację na bieżąco.
Tam jestem nie tylko ja. Więc, zapraszam do skorzystania i bycia z Blogerkami na bieżąco.

No nic, ogłoszenia parafialne były to czas leniuchować.
Pogoda piękna za oknem więc czas to wykorzystać. 

Pozdrawiam i miłej niedzieli kochane :*

sobota, 29 marca 2014

3 dni - 3 paczki

Witajcie,

W tym tygodniu zostałam obdarowana aż trzema paczkami.
Bez zbędnych formalności przejdźmy do ich zawartości.

paczka I - poniedziałek

paczka z Japonii z zawartością którą bardzo chciałam mieć.
Moje włosy testują dwa nowe produkty do włosów:

przypadkiem dzięki Agnieszce dowiedziałam się o nich. I oczywiście zapragnęłam je mieć. Nie trwało długo aż się zdecydowałam. I z pewnością nie żałuję. Moje włosy pokochały je od pierwszego użycia. Poza tym są mega wydajne. 
Nie wiele jej trzeba żeby całe włosy pokryć. 


powyżej maseczka, poniżej odżywka - już przetransportowałam ją do innych opakowań


Poza tym w końcu zdecydowałam się na olejek do demakijażu Hada Labo. Póki co nie żałuję. 


Mały gadżet do nosa. Po filmie Azjatyckiego Cukra, chciałam go mieć.


Poza tym wiecie że uwielbiam różowe włosy. Oj tak, jak usłyszałam o farbie to było od razu - kup :) a Agnieszka dorzuciła parę gratisów :) Dziękuję Ci


II paczka - wtorek

To samo co wyżej. Tak długo szła pierwsza paczka że razem z Agą uznałyśmy, że zwyczajnie zaginęła. Aga posłała drugą. Tak się akurat złożyło, że moja Sister ma za parę dni urodziny i akurat sprezentowałam jej tę część paczki.

Poza tym musiałam ją szybko otworzyć po coś w niej latało...otwieram i oczom nie wierzę..


suisai - peeling enzymatyczny. Nawet w snach nie myślałam, że będę miała okazję go wypróbować.


Trochę pomieszałam próbki między jedną a drugą paczką ale już dokładnie nie pamiętam co w której było :P

Aga Love you :*

dziękuję

III paczka - środa

W sumie to już miał być koniec ale całkiem zapomniałam że Blanka też coś dla mnie miała:


do tego masa próbek, a dokładnie 20 :)


dziękuję Blanka :)

Na poczcie czeka jeszcze coś dla mnie bo nie zdołałam odebrać w piątek. 
Teraz to już nie wiem co to.

Co sądzicie o zawartości moich paczek? Bo ja jestem mega zadowolona.

Dziękuję Dziewczyny :*

piątek, 21 marca 2014

Podchwytliwe pytanie - "znajdź babcię"

Witajcie,

Dziś krótko i na temat. Znalazłam dziś rano w sieci taki link. Zainteresował mnie na tyle że postanowiłam słowo o nim tu napisać. 

Na pierwszym zdjęciu są 3 kobiety oraz troje bobasów. Jedna z nich jest babcią.
Która?
Potraficie wskazać od razu? Ja absolutnie nie.

Tu macie więcej zdjęć:

http://joemonster.org/art/26926/Znajdz_babcie_

Po późniejszych zdjęciach rzeczywiście coś tam widać różnicę ale na pierwszym ja nie widzę różnicy.

Nie pierwszy raz spotykam się, że Azjatki wyglądają niezwykle młodo.
Co się do tego przyczynia? Geny, sposób odżywiania, sposób pielęgnacji (szeroko opisany na kanale Azjatycki Cukier), masaże .... a może mają jakieś specjalne składniki, specjalne kosmetyki którymi się nie chwalą :P

Ja w każdym razie chcę wiedzieć. Znacie odpowiedź?

poniedziałek, 17 marca 2014

Aktualizacja pielęgnacji cery - wersja na noc

Witajcie,

Zdałam sobie sprawę, że dawno nie było u mnie aktualizacji pielęgnacji.
Co używam i jak się sprawdza o tym już na poniżej.

Ogólnie rzecz biorąc znowu trochę chaosu. Niestety, moja cera ma jakiś dziwny okres.
Poza tym myślę, że to też wina braku czasu (pobudka 6:30 powrót z pracy godzina 18) oraz stres. 

Są jednak pozytywy - wróciłam do ćwiczeń (w końcu) i bardzo zwracam uwagę na to co jem.
Ale przejdźmy do sedna...

Wieczorna pielęgnacja:

Postawiłam na ciężki kaliber - Locacid i Acne derm
Myślę także by nieśmiało powrócić do Atredermu ale póki co pewna osóbka z Japonii przypomniała mi że mogę go stosować przecież na ciało (dzięki, Aga :))

Acne derm to nowość którą używam dopiero od paru dni. I powiem szczerze już powoli się zakochujemy w sobie.

Ogólnie wyznaczyłam tym dwóm produktom funkcje:



Gdy moja skóra potrzebuje odpoczynku, przez parę dni używam serum Kiehl's lub kremu zmodyfikowanego olejami Sylveco (którego de facto zostało już bardzo mało).

Pod oczy upodobałam sobie ostatnio - masło shea ponieważ Decubal dziś dobił dna konkretnie. Jeden z moich trafniejszych kremów pod oczy. Gdyby nie zachwalany przez Urbi Estee Lauder pewnie bym się na niego skusiła (dzięki Urbi ;-))

Do mycia twarzy używam dwóch rzeczy:

Normaderm Vichy i Clarisonic Mia



Obie te rzeczy przyczyniają się do lepszego stanu cery. Normaderm chwaliłam już wiele razy a Clarisonic opiszę za jakiś czas szerzej. Póki co, trudno mi opowiedzieć się czy jestem za czy przeciw. Po prostu przemilczę. Musimy się bliżej poznać rzecz jasna.

Nie używam peelingów na ten moment. Moja skóra dostatecznie się złuszcza powyższymi preparatami by ją jeszcze czymś podrażniać.

Podsumowanie...

Nie jest tego dużo. Wprowadziłam minimalizm w kosmetyczne. Póki co się udaje choć zauważyłam ostatnio że bardzo dużo kremów do twarzy kupuję. Więcej, niż zdołam zużyć.

Więc dziś jedną z perełek którą już miałam w ręce odłożyłam. Jestem z siebie dumna.

Jak wygląda Wasza pielęgnacja? Czy coś powinnam wprowadzić?

Czekam na jakąś promocję wody Uriage, bo bardzo mi za nią tęskno :)

Pozdrawiam

niedziela, 16 marca 2014

Moja cera na przestrzeni lat - krótka historia

Witajcie,

Dziś krótka opowieść na temat tego co używałam w poprzednich latach na twarz i jak ona się zmieniała na przestrzeni tych 10 ostatnich lat. Może kogoś (młodego) to zainspiruje..

wiek nastolatki do początków 20-latki

Tu mogę z czystym sumieniem powiedzieć, miałam piękną cerę, bezproblemową. Może to też wynika z tego że (na tamtejsze warunki) nie miałam dostępu do większości kosmetyków, w tym podkładów - funkcjonowały kosmetyki np. z targu, których nie chciałam i powoli wkraczał Avon (mojej koleżanki mama była nawet konsultantką). Umówmy się - nie miałam też wtedy tyle kasy żeby sobie na takie rarytasy pozwolić.

A ja że nie miałam co ukrywać na twarzy to po prostu tego nie robiłam.
Tusz do rzęs to było narzędzie które wówczas używałam oraz pomadka ochronna (uwielbiałam Bebe, które Tata przywoził mi z Niemiec).


A teraz najlepsze, do ochrony cery używałam najzwyklejszego kremu Nivea Soft.
Tani jak barszcz, duże opakowanie, moja cera piękna.
Tego kremu używałam naprawdę bardzo długo. Myślę, że tak do 22 roku życia jeszcze u mnie funkcjonował. W tym względzie nie miałam żadnych problemów. Nawet pamiętam jak dziś slogan z reklamy - "jak ciepły letni deszcz".


Także tu apel do młodych dziewczyn - nie musicie to nie nakładajcie na siebie zbyt wiele.
Błąd oczywisty jaki popełniałam to opalanie się ale to myślę większość z młodych osób uwielbiała opaleniznę.

Moja ówczesna cera rzeczywiście tłusta ani mieszana nie była. To typowo sucha cera bez problemów (dlatego też Nivea Soft z parafiną się sprawdzał). Ale na całe szczęście młode teraz osoby mają dostęp do dosłownie wszystkiego (i pieniężnie i dosłownie) co na tamte lata było naprawdę ciężkie.

wiek dwudziestoparolatki do około 25 latki

Poznałam co to zło zwanym Sephora i nałogowo tam zachodziłam. Pojawiły się pierwsze podkłady (kupiony na wyprzedaży w Sephora ale niestety nie trafili w moje gusta).
Cerę pielęgnowałam Clinique 3 kroki i ten zestaw był naprawdę świetny. Kupowałam jeden za drugim. Niestety w pewnym momencie moja cera zaczęła się zmieniać i niestety 3 kroki to już nie było to. Miałam do niego jeszcze kilka podejść jeszcze ale z marnym skutkiem. Może jeszcze do niego wrócę bo efekt skóry po tych kosmetykach był naprawdę super.
Makijaż to dalej tusz do rzęs ale teraz już zaczęłam pozwalać sobie na coś lepszego (w końcu już pracowałam, nie mieszkałam z rodzicami).
Sephora to był mój drugi dom. Pierwszy flakonik perfum Dior Pure Poison, pierwsze błyszczyki Smashbox O-gloss (te które na ustach robiły się różowe, pamiętacie), albo pierwsze powiększające usta (ja akurat miałam z Sephory ale wtedy lawina tego typu produktów zalała rynek).


Pod koniec tego okresu zaczęły się moje problemy z cerą, trądzik różowaty, jakieś niedoskonałości, rozszerzone pory itp. Tu Was odsyłam do posta na temat trądziku różowatego. Ogólnie był koszmar bo po tylu latach pięknej cery nagle się okazało że jest w mega złym stanie. Trafiłam do dermatologa (po bardzo długim czasie męczenia się i samoleczenia) i rozpoczęłam walkę z trądzikiem.

Ogólnie od tamtego okresu zaczęłam poszukiwać podkładu, testowałam niezliczoną ilość i w każdym wyglądałam jak maska. Chciałam subtelnie podkreślić moją (jeszcze) świetlistą cerę. Pamiętam, że ku ideałowi skłaniał się Pharmaceris. To produkt godny polecenia na Polskim rynku.

 Nawet te mega drogie podkłady wydawały mi się wtedy za ciężkie dla mnie. Ogromny problem miałam z doborem koloru. Wszystko na mnie wyglądało zbyt ciemnie lub zbyt pomarańczowo.

Odpuściłam ... i wtedy wkroczył kolejny rozdział ... azjatyckie kosmetyki a w nim kremy BB

od koło 26 latki do teraz

Gdy użyłam pierwszego kremu BB (wszyscy go znają Skin79 różowy) pomyślałam, że w końcu coś pasuje do mojego koloru skóry. Nie wygląda jak maska, stapia się ze skorą, wygląda w miarę naturalnie. Wkroczyłam w świat Azji, byłam zafascynowana ile można ciekawych się rzeczy dowiedzieć. Trafiłam na vlog Basi Azjatycki Cukier. Obejrzałam jej filmy jednym tchem i czekałam aż znowu coś nagra. A jak nie nagrywała to oglądałam poprzednie. Przeglądałam strony Tony Moly, kupowałam, testowałam. Mogłam sobie pozwolić na różne kosmetyki ściągając je aż z Azji. Był wtedy znany blog Mllou o której po jakimś czasie słuch zaginął.

Poznałam kosmetyki samorobione - Biochemia Urody i złożyłam moje pierwsze zamówienie na tonik kwasowy. Pamiętam jak dziś jak go kręciłam w domowym zaciszu.

To był piękny czas. Skóra powoli odzyskiwała stan równowagi. Prawie wyleczony trądzik lecz pojawił się kolejny problem - starzenie się skóry, pierwsze zmarszczki.
Od tej pory testuję, katuję skórę retinoidami, kwasami itp. 
Uczę się codziennie jak dbać o skórę, na co zwracać uwagę, co jeść.

Aktualna pielęgnacja to opowieść na oddzielny post.

Jak Wam się podobała opowieść? Jestem ciekawa jak to w Waszym przypadku wyglądało
Pochwalcie się.

SZUKAJ NA BLOGU