sobota, 1 października 2016

Źle obcięte włosy

Witajcie,

Pewnie każda z nas miała taki moment w życiu, że poszła do fryzjera i okazało się że źle zostały obcięte włosy. U mnie to wyglądało mniej więcej tak że chciałam je wycieniować a wyszłam z zupełnie nie takimi. Pomyślałam "umyję, ułożą się". Niestety tak się nie stało. Wyglądają jeszcze gorzej. Jak je wyprostuje i ułożę to jeszcze są znośne. Dobrze że mogę w kucyk spiąć. Już sam fakt obcięcia ich nie tak jak bym tego chciała jest zły, ale to że mam nierówno postrzępione włosy to już masakra. Jak ktoś mi zarzuci że mam kiepskie zdanie o fryzjerach to jest to własnie z powodu takich sytuacji. Już rozumiem niektórych że sami wszystkie zabiegi robią w domu, łącznie z obcinaniem włosów. Naprawdę chylę Wam czoła i moja noga u fryzjera nie postanie aż po grób. Jak będę obcinać nie wiem tego jeszcze ale coś wykombinuję. Tymczasem ratuję włosy czym popadnie.

Mam dwa wyjścia - iść do innego fryzjera i spróbować "to" naprawić lub spróbować zapuścić i zaś je podciąć już samej na prosto to co będzie szło już ściąć (włosy są mocno wycieniowane, postrzępione nierówno z każdej strony).

Zdjęć nie będzie. Bo wiem, że większość weszła na tego posta by "to" zobaczyć. No chyba że będę już na tyle spokojna że dam je radę zrobić. Bo póki co chowam niedoskonałość pod kucykiem. Może zrobię później porównanie z wcierkami jak działają. Będę mierzyć pasemka i wrzucę zdjęcia. Co Wy na to?

Postawiłam na razie na to drugie by ratować to co już miałam. Jeszcze został mi Kaminomoto - słynna wcierka, którą kupiłam TUTAJ.

Miałam po nim mnóstwo nowych włosów oraz stały się bardziej błyszczące - no zdrowsze. Porostu wtedy nie zauważyłam ale mam nadzieje, że jakiś będzie szybszy jak to pisały internety. Poza tym chcę postawić też na inne skuteczne bądź mniej skuteczne środki. To będzie prawdziwy zmasowany atak. I niech mi nikt nie pisze, że zrobię sobie krzywdę :P Bo zła kobieta to groźna kobieta!
www.berdever.pl

Kolejnym sposobem by włosy odrosły, doczytałam niedawno, są olejki eteryczne. Nie każdy nadaje się do włosów i absolutnie każdy potrafi być drażniący w 100% położony na skórę. Ja mój będę rozcieńczać z olejkiem Tsubaki. Kupiłam go TUTAJ i jest wart każdej złotówki wydanej na niego.
Duża pojemność starcza na długo. Wcierałam nim skórę głowy i poprawił jej stan jak mało który produkt. Polecam z czystym sumieniem! A że jest to olej nie musicie się ograniczać używaniem nim tylko do włosów.

www.berdever.pl


Do tego olejku będę dodawać w kropelkach tych dwóch olejków - z mięty pieprzowej i rozmarynu, które zakupiłam w aptece DOZ.

Olejek rozmarynowy TUTAJ
Olejek z mięty pieprzowej TUTAJ

www.doz.pl
Internety piszą że pobudza cebulki włosów do działania, no więc co mi szkodzi. Spróbujemy.

Chcę jeszcze dziś kupić jedną rzecz. A mianowicie Jantar. Z Jantarem mam wspomnienia wcierki po której dużo włosów nowych wyszło ale teraz kupię inny produkt. Też do znalezienia w aptece Doz więc idę szukać.


Ostatnimi produktami na jakie myślę pokuszę się niebawem to produkty ze sklepu internetowego Triny.pl

Pierwszym z nich to olejek Sesa, który znajdziecie TUTAJ i to w promocji!!!

www.triny.pl
Drugim natomiast na jaki się zdecyduję to tonik Orientana dostępny TUTAJ

www.triny.pl

Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić dla moich włosów ale będę przynajmniej starać się by szybko urosły. Mimo tego że naocznie widzę z m-ca na m-c że włosy wcale wolno nie rosną teraz jestem załamana. Niestety czasem złe decyzje pozostawiają ślad na bardzo długo i tak jest w tym przypadku.

Macie jakieś sprawdzone sposoby na włosy? Śmiało piszcie w komentarzach.

Pozdrawiam

piątek, 23 września 2016

Syrop przeciwko przeziębieniom

Witajcie,

Mamy jesień Kochani! O tak uwielbiam tę porę roku. Ogólnie rzecz biorąc kocham wszystkie cztery. To szczęście że mamy w jednym miejscu aż cztery pory roku. Teraz nastał czas złotych liści, ciepłych herbatek, spacerów.

Ja dla Was mam przepis który sama w tym roku wypróbowuje pierwszy raz ale jest to w sam raz na te dni w których szybciej łapiemy choroby i wirusy.

Przepis banalnie prosty:
imbir obieramy i kroimy w plasterki
cytryny wyparzamy i kroimy
wkładamy do słoika i zalewamy miodem
wkładamy do lodówki na 3-4 dni i w tym czasie możemy korzystać już z niego.

Jeżeli chodzi o trwałość to myślę do 5 dni max ale dam Wam znać jak mój się zachowuje i czy nadaje się do dalszego korzystania z niego.

Gdy cytryna i imbir puszczą soki syrop będzie rzadszy. Pijemy zalewając łyżkę lub dwie syropu ciepłą wodą na czczo.




Dajcie znać co Wam wyszło

Pozdrawiam trzymajcie się cieplutko

środa, 14 września 2016

Trzy super produkty - Balea, Glynt, Liq CC

Witajcie,

Miałam każdemu z nich dać osobny post ale właściwie po co mam się potrójnie zachwycać jak wystarczy by tylko raz a dobrze i dosadnie zrozumieć że w mojej pielęgnacji te trzy produkty odgrywają ważną rolę.

Ten olejek z Balei do włosów każda blogerka miała. Zachwyt produktami z DM jest nieprzemijający zważywszy że nadal nie mają do niego dostępu większość ludzi.

To jeden z tych produktów które powinnyście kupić jako pierwsze. Jest to najlepszy produkt do włosów jaki miałam. A miałam ich naprawdę wiele. I nic tak dobrze nie nawilżało włosów jak właśnie ten produkt. A do tego jest tak wydajny że nie zużyjecie go w przeciągu 3 miesięcy.

Jednym słowem uwielbiam!




Drugim produktem, o którym dowiedziałam się przypadkowo bo z bloga Kosmostolog. I przepadłam. Produkt zużyłam do ostatniej kropli i już za nim tęsknię. Ze wszystkich produktów z witaminą C ten produkt ma naprawdę świetną cenę (Auriga to jednak produkt 2x droższy) a przy tym jego skład i działanie równie dobre. Nie mogę powiedzieć że Auriga czy inne produkty z witaminą C jako serum są złe. Może i są dobre i równie dają dobre efekty ale jeżeli za tę cenę ok 60 zł mam równie dobry produkt to nie mam zamiaru przepłacać.


Ostatni produkt to typowy produkt profesjonalny przeznaczony do zabiegów fryzjerskich. Szukając produktów zastępczych do Olaplexu (których bądź co bądź jest mnóstwo na rynku już teraz) natknęłam się na coś takiego jak kropelki Glynt. Cena jest konkurencyjna (koło 60-70 zł) ale niestety jest to produkt typowo fryzjerski i nie dostaniecie go w żaden sposób chyba że od salonu fryzjerskiego czy kupicie w hurtowni fryzjerskiej.

Do farbowania daje się ok. 20 kropel. Włosy pomimo moich wielu zabiegów fryzjerskich dzięki tym kropelkom naprawdę trzymają się rewelacyjnie i nie mam zamiaru używać póki co niczego innego. Nie chce nawet wiedzieć jak by wyglądał ich stan gdyby nie ten produkt. I może lepiej bo włosy całkiem nieźle się mają.





Pod nakrętką widoczny jest dozownik do kropel.



Poczytać o nim możecie tutaj:

http://www.pl.glynt.com/koloryzacja/akcesoria-do-koloryzacji/

Ale przy okazji wklejam Wam print screena z ich strony:


To moja trójka idealnych produktów. A jakie są Wasze?

Pozdrawiam

wtorek, 13 września 2016

London Bleach Tonery

Witajcie,

Dziś słowo recenzji na temat London Bleach tonerów.
Jak wiecie miałam trzy kolory - różowy, pomarańczowy i fioletowy. Niestety trochę jednak się zawiodłam.

Kupując takie tonery musicie mieć na uwadze że włosy muszą być naprawdę dobrze rozjaśnione i białe. W innym wypadku możecie wyrzucić je do kosza. Niestety ja tego nie wiedziałam i wyszło na to że chwyciło mi dosłownie na parę włosów. Szkoda mojej kasy.

Po drugie trzymajcie je dłużej niż zaleca producent -15 min a ja miałam ledwo parę kosmyków różowych.

Kolor różowy The Big Pink możecie mieć zamiast tego Rose a efekt będziecie mieć podobny:

http://www.boots.com/en/Bleach-London-Super-Cool-Colours-The-Big-Pink_1401436/


Wygląda na ciemniejszy sporo ale jak go zmieszacie z odżywką to się rozjaśni i powinien lepiej wyglądać na włosach.

nordenergi.org

Ogólnie nie mam im nic do zarzucenia:
- przyjemnie pachną
- nie niszczą włosów
- łatwe w użyciu
- nie farbują rąk (te jasne kolory, nie wiem jak z ciemnymi)
- te małe tubki starczają na niewiele ale na jedno użycie przy raczej włosach do ramion,
- minus to te tubki właśnie, wyciągnięcie z nich produktu to masakra. Kto to wymyślił niech się bije w pierś i przeprasza


No nic jak mi się uda kupię jeszcze inne kolory, jak nie to będę kombinować dalej.

Pozdrawiam

poniedziałek, 12 września 2016

Wielka/mała wyprawa - Kopa Kondarcka

Witajcie,

Drugi dzień wycieczki to Kopa Kondracka. Mieliśmy w planach przejść część Czerwonych Wierchów ale niestety nie daliśmy rady (pogoda jak to w górach szybko się zmienia).

Szlak był krótszy - łącznie zrobiliśmy 17 km, czas 8h, kcal 3500 kcal

Trochę zdjęcia nie po kolei ale kto był ten zna te widoki.

Tym razem szlak z Kuźnic na Halę Kondratową a z niej szlakiem zielonym w kierunku przełęczy pod kopą, z niej czerwonym na Kopę a z samej kopy schodziliśmy żółtym w kierunku Giewontu (na ktory nie wchodziliśmy) by później dojść do Schroniska na Hali.

Ps. w schronisku pyszna pomidorowa i żurek. Pooolecam gorąco.


Widok na Halę Kondratową z Kopy

Szlak żółty którym mieliśmy wracać

Taki widok to ja lubię. W oddali Giewont


Giewont i jego oblężenie. Kiedyś Cię zdobędę draniu!

na Kopie Kondrackiej



Mieliśmy okazję dwa razy widzieć akcję na Giewoncie. Mam nadzieje, że wszystko tam w porządku.




Schronisko na Hali Kondratowej

Trochę wiało na przełęczy więc czapa i ciepły polar był potrzebny

Schronisko Kalatówki

Tam poniżej Schroniska Kalatówki po lewej widać bacówkę. Polecam rano zajrzeć. Wieczorem może być już marnie z ilością.

Póki co leżę z nogą w szynie. Ale następne cele górskie już spisuję więc będę co jakiś czas Wam wrzucać tego typu posty.

Pozdrawiam

SZUKAJ NA BLOGU

Ładowanie...