niedziela, 1 kwietnia 2012

Szmineczki, Szminunie - wszystkie ja Was kocham!


Witam,

Z racji ostatnio dużych wydanych funduszy, moje zakupy opierają się na ostatecznym minimum. A że moje minimum nie oznacza wcale że zwalczam uzależnienia to w jakiś piękny dzionek podreptałam do Sephory (i co dziwne do tej na Piotra Skargi która już się nie zamyka) w celu wymiany. Oddałam moją starą Estee Lauder (kupiłam ją jakiś czasu temu i wyglądała już naprawdę źle ale trzymałam ją ze względu na eleganckie opakowanie) oraz szminkę którą dostałam od koleżanki z pracy i dobre słowo „idź, oddaj i kup szmineczkę”.

Miałam parę swoich faworytów. Weszłam i od razu powędrowałam pod półkę ze szminkami.
Moi wybrańcy nie czekali długo – dwie nawilżające szminki w kolorach G02 i G06


Szminki są bardzo kremowe, ich kolor można ładnie stopniowo budować. A tego mi brakowało właśnie w poprzednich moich sephorowskich szminkach.

Jeszcze jedna rzecz mnie korci – to balsam podkreślający kolor ust (chyba ma działać jak smashbox). Ale dziś sprawdziłam w Sephorze że to żadna rewelacja. Ale za to kupiłam R06 - krwisto czerwona. Bardzo trudna szminka (nie do nakładania w czasie podróży). Z racji jej pigmentacji nakładam ją paluszkiem ociupinkę (i tak efekt mnie powala). Bez pomadki nawilżającej się nie obejdzie.





Ostatnią szminkę zakupiłam w Naturze. Najpierw przyjemniejsza rzecz czyli sam zakup. To ma być taki odpowiednik Loreal Lip Balm – szminka dla nastolatek. Mój kolor to 301 Dasting Coral
Taka brzoskwinka idealnie nadaję się na ten sezon. Kolorów było kilka. Poza zapachem jest całkiem trafiona (mogli się postarać o coś bardziej wyrafinowanego niż zapach zwykłego błyszczyka za 5zł tutti frutti)




A teraz mniej przyjemna rzecz o tym z czym się spotkałam w Naturze. Otóż gdy weszłam do niej zaczęłam pierwsze szukać stendu z Loreala a kiedy go znalazłam i stanęłam by wybrać kolor, poczułam na sobie wzrok – tak to był on - ochroniarz. Stałam może z 5min i nie potrafiłam się skupić na wyborze koloru. Przeszło mi nawet przez myśl powiedzenie mu „hej skoro już tak tu stoisz to może pomożesz mi wybrać kolor szminki?” Ale otrząsnęłam się – pociąg już czekał za rogiem – „myśl, myśl, myśl – który kolor?” No i wybrałam. Pan ciągle stał parę kroków ode mnie i patrzył mi na ręce. Powędrowałam ze szminką do kasy i wyobraźcie sobie moje zdziwienie – on powędrował za mną. No nie – poczułam się jak złodziej. Bardzo dziękuje Naturze za udane zakupy. Teraz już wiem że moja noga tam już nie postanie choćbym miała dopłacić. Przez parę kolejnych dni myślałam czy nie zwrócić szminki bo zastanawiałam się czy dobrze wybrałam kolor. Ale jak można myśleć nad kolorem szminki kiedy za tobą stoi gościu traktujący cię z góry jak przestępcę. Miałyście kiedyś z czymś takim styczność czy tylko mnie to spotkało? Może wyglądam jak kryminalista?
 No i tym optymistycznym akcentem życzę Wam miłego początku tygodnia.

Pozdrawiam

8 komentarzy:

  1. na moim blogu wlasnie tez pisalam o tym jak ochroniarze czasami potrafia zniechecic do zakupow;p no coz;p nie jest to nic przyjemnego, oczywiscie tez mi sie to zdarza... zwykle nie, zeby sie uwzial i patrzyl tylko na mnie, ale czesto patrza tak jakbym miala tam zaraz pol rossmanna wyniesc:D a moze... spodobalas mu sie?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mu się spodobałam że do kasy mnie poszedł odprowadzić :D

      Usuń
  2. Moim zdaniem ochroniarz powinien patrzeć tak, by nie przeszkadzać klientom w zakupach. Na mnie też się z reguły patrzą, zwłaszcza w Rossmannie. Ciężko się wtedy zdecydować co wziąć i zazwyczaj wtedy nie biorę nic, bo później mogłabym żałować. c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak ale jak nie wezme nic to pomyśli sobie: "aaa mam cię, przyszła pooglądać i nic nie wzieła, bo chciała ukraść i nie udało nic jej się bo Ja tu byłem!!!"

      Usuń
  3. Mnie to zwykle spotyka w Sephorze lub Douglasie i wtedy też mam ochotę wyjść. Ale szminka z Loreal mnie kusi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sephorze był też ale jakiś dyskretniejszy :)

      Usuń
  4. A jakiej firmy jest ta ostatnia z natury? Piszesz, że jest to odpowiednik Loreala ale nie piszesz marki :P

    OdpowiedzUsuń

Chętnie podyskutuję z Wami. Dziękuję za każdy komentarz

ARCHIWUM

SZUKAJ NA BLOGU