niedziela, 16 września 2012

Moja historia ... trądzik różowaty


Witajcie,

Podstawą każdej pielęgnacji jest odpowiednio dopasowane kosmetyki. W przypadku trądziku różowatego są odpowiednie maści i leki. Ja jakiś rok temu kiedy już nie umiałam sobie z tym poradzić udałam się do dermatologa. Usłyszała diagnozę: „Trądzik różowaty”. Cierpiałam przez niego naprawdę długi okres czasu nie zdajając sobie sprawę że leczenie i diagnoza mogą być takie oczywiste. Mój trądzik jest następstwem maści które używałam – clobederm.  Nawet dokładnie nie pamiętam jak się zaczęła moja przygoda z tym lekiem ale wiem jedno – doprowadziła moją skórę wokół ust i na brodzie do opłakanego stanu. Każda ekspozycja na słońcu powodowała wysyp różowatego odcienia z wysypem małych krosteczek. Możecie sobie wyobrazić jak to wyglądało okropnie.

Lekarz przestrzegł mnie że leczenie może trwać trochę czasu a sam trądzik będzie się nawracać.
W zeszłym roku dostałam obrzydliwie śmierdzącą maść w kolorze stalowym do stosowania na noc, a na dzień miałam stosować Metronidazol. Samo leczenie było tanie – maść na noc -5zł, lek na dzień – koło 12zł.
Poniżej zamieszczam skład na moją maść na noc. Ale każdy lekarz dermatolog będzie znał jego skład.


sama maść wygląda tak...


Do tego dostałam jakieś tabletki które nazwy nie pamiętam. Lekarz zabronił kategorycznie mechanicznego złuszczania twarzy, opalania, drażniących kosmetyków. Na początku miała wysyp totalny. Niczym się nie dało tego ukryć. Zaczerwienienie było i tak widać a pod słońce można było ujrzeć moją chropowatą powierzchnię twarzy. Po miesiącu stałego użytkowania wyżej wymienionych kosmetyków moja skóra powoli wracała do normy ale niestety gdy tylko odstawiałam je na bok – trądzik powracał. Lekarz mówił – leczenie długie i żmudne – często z nawrotami. Jako drugą maść otrzymałam Rozex która już była nieco droższa- koło 25zł. Maść na noc ciągle ta sama.

Mimo tego że moja skóra borykała się z trądzikiem różowatym zafundowałam jej w zeszłym roku kurację kwasową. Był to dobry pomysł? Skóra się oczyściła a używanie filtrów i tłustych kremów bardzo pomogło.

O skórze naczyniowej dowiedziałam się przy zabiegach kwasami kiedy to Pani po naciśnięciu na mój policzek powiedziała – ojoj. A później wyjaśniła mi czym się taki rodzaj skóry charakteryzuje.
Nie używałam nigdy na stałe kosmetyków przeznaczonych typowo do skóry z trądzikiem różowatym i naczyniową dostępnych w aptekach czy sklepach. Moja walka z trądzikiem opierała się wyłącznie na ww. lekach i maściach ze ścisłego przepisu lekarza. Standardowo używałam kremów do innych problemów a obecnie ją tylko i wyłącznie nawilżam i odżywiam. Pamiętam cały czas o filtrach i albo jest to typowo filtr do twarzy albo po prostu krem BB. Pamiętajmy że cera naczyniowa i z trądzikiem wymaga filtrów bo jest wrażliwa na promienie.
Poniżej jeden z typowych, uniwersalnych kremów który chyba nie ma negatywnych opinii na rynku.


lub jakiś typowy filtr 




Do mycia twarzy powinno się używam mało drażniących kosmetyków – ja na przemian z Normadermem od Vichy używam J&J żelu do mycia (ten sam który otrzymałyśmy w paczuszkach od tej firmy).
Oczyszczanie skóry powinno być delikatne – wszystkie peelingi mechaniczne odpadają. Do tego też się nie stosuję i taką formę stosuję oczyszczania. Moja skóra tego wymaga i ja jej to dostarczam. Mimo tego wszystkiego po roku czasu mogę stwierdzić że moja skóra jest w zdecydowanie lepszym stanie niż była rok temu a ostatnia zmiana pielęgnacji wyszła jej zdecydowanie na dobre. I mimo tego że trądzik co jakiś czas daje o sobie znać (w postaci małych krostek różowych na brodzie ze specyficznym zaczerwieniem) to mam cały czas maść która mi pomaga. Niestety szkoda tylko że tak późno zajrzałam do dermatologa.
Dobre określenie typu cery to połowa sukcesu.

 ***
Polecam Wam blog który całkiem niedawno odkryłam ... http://kosmostolog.blogspot.com/
na którym wkrótce pojawi się post właśnie dotyczący trądziku różowatego i skórze naczyniowej. Poza tym znajdziecie tam wiele przydatnych informacji na temat pielęgnacji skóry.
***

Czy macie podobne doświadczenia z cerą?

Pozdrawiam

8 komentarzy:

  1. Chyba tez powinnam udać się do dermatologa, bo cała twarz jest czerwona, miejscami sucha i podrazniona. Stawiam, ze mam cerę wrażliwa i naczynkowa, ale kilka osób zapytalo się mnie czy nie mam właśnie tradziku. Zrobiłam wielkie oczy, bo nic specjalnie na twarzy mi nie wyskakuje, ale zaczynam brać pod uwagę taka opcje. Jak na razie stosuje kremy, które mnie nie uczulaja i nie zapychaja plus cos wybielajacego, no i filtry (jak na razie BB są moim zbawieniem). Jest lepiej niż było, ale myśle, ze to może nie wystarczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mimo tego polecam wybrać się do dermatologa. To nic nie kosztuje a może pomóc. Ja żałuję że tak późno się do niego wybrałam

      Usuń
  2. Kochana, możesz powiedzieć mi, jakie były pierwsze objawy trądziku różowatego u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małe różowe krostki na brodzie i okolicy. Z początku dwie, trzy. z biegiem czasu rodzina ich się powiększała

      Usuń
  3. ja na trądzik polecam revitol - drogi ale niezawodny, a co do pierwszych objawów to zdecydowanie intensywne czerwienienie się, ale wzięłam się za trądzik dopiero wtedy, jak zauważyłam że pękają mi naczynka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję..nie wiem kto Ci przepisał Clobederm i z jakiego powodu, ale włos mi się po prostu jeży na głowie:/ długo go stosowałaś? po jakim czasie pojawiły się pierwsze objawy trądziku różowatego? nam na zajęciach z dermatologii prawie codziennie powtarzali, żeby nie używać sterydów na twarz, bo skutkuje to tym co Ciebie spotkało..:( można ewentualnie rozważyć jakąś bardzo KRÓTKOTRWAŁĄ terapię z odpowiednich wskazań, najlepiej złożoną np. Triderm, ale to już inny temat. Sama bardzo wnikliwie poszukuje informacji odnośnie tej dermatozy, bo ostatnio i moja cera zaczęła się buntować..mam cerę tłustą, trądzikową i naczynkową, trądzik od 13 r.ż do teraz (24 lata), zaczęłam stosować pielęgnację naturalną, prawie całkowicie zmieniłam stosowane przeze mnie kosmetyki (na z założenia lepsze/ o dobrych składach) i widzę, że nie zmierza to w dobrym kierunku, skóra np. po kwasie migdałowych( serum 6%) stała się taka delikatna, niemal rozpuszczalna i łatwo ścieralna, ujawniły się naczynka na nosie i policzkach, często są zarumienione, czuje pieczenie..obawiam się, że to może być prerosacea. Problem nasilił się bardzo w przeciągu 2 miesięcy, ale tak naprawdę od kiedy pamiętam miewam napadowe czerwienienie twarzy, mostka i szyi od wpływem różnych czynników takich jak stres, alkohol, pikantne przyprawy czy przy różnicy temperatur. Boje się teraz używać już czegokolwiek:/ nie wiem jak zareaguję na kolejne kosmetyki, trądzik jednak stanowi u mnie spory problem, a teraz doszedł następny:( wiem, że tych naczynek, które są już widoczne nie zlikwiduję żadnymi kremami,rozważam w przyszłości IPL, ale na razie studiuję i nie mam po prostu na to pieniędzy:( mogłabyś napisać coś więcej o swojej pielęgnacji? muszę mocno pomyśleć o profilaktyce..dodam jeszcze,że moja mama ma skórę naczynkową, więc czynnik genetyczny pewnie też swoje ma znaczenie..ehh.. Życzę Ci dużo wytrwałości w walce!:) mam nadzieję, że uporasz się z tym jak najszybciej.Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj czy pomógł Tobie rozex o czy miałaś nawrót objawów po jego odstawieniu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama męczę się z trądzikiem. Osobiście mogę polecić ci zmianę kosmetyków na mineralne. Sama kupiłam takie od earthnicity i bardzo mi to pomogło. Skóra była bardziej wyciszona niż po ciężkim fluidzie.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie podyskutuję z Wami. Dziękuję za każdy komentarz

ARCHIWUM

SZUKAJ NA BLOGU