czwartek, 21 czerwca 2012

Plac zabaw dla dorosłych

Witam,
Jadąc na basen przez osiedla napotkałam coś dziwnego … Panią ćwiczącą na urządzeniach zewnętrznych. Pierwszy raz z czymś się takim spotkałam. Bardzo fajna sprawa by na świeżym powietrzu móc poćwiczyć. Szkoda że na większości osiedli czegoś takiego nie ma. Zapewne w większych miastach jest to zjawisko częstsze.Ja jestem akurat w okresie gdzie intensywnie ćwiczę więc tym bardziej żałuję że w pobliżu nie mam takiej siłowni.

Zdjęcia pochodzą z jednego z artykułów na gazeta.pl


Jedna z firm które oferują takie "place zabaw" to muller.pl

Co o tym sądzicie. Poszłybyście na taki „plac zabaw dla dorosłych”? 

Pozdrawiam

sobota, 16 czerwca 2012

Kosmetyki Declare - znacie?


Witam,

Znacie firmę delcare? Ja nie znałam do wczoraj, kiedy to weszłam do apteki w poszukiwaniu nowego żelu do twarzy (postanowiłam nieco zmienić  moją pielęgnację i przestać wysuszać moją skórę normadermem) i Pani konsultantka zaczepiła mnie pokazując te kosmetyki. Ja się bronie od wszelkich nowości których nie znam ale ta Pani była tak uparta że wcisnęła mi próbkę jednego z ich kultowego produktu.

Jest to puder oczyszczający:

wtorek, 12 czerwca 2012

Anglia - zakupy & relacja

Witam,

Trochę dłuższa relacja z wyjazdu z Anglii. Troszkę, ponieważ nie chcę się tu rozpisywać za wiele.

Po pierwsze zakupy :) Byłam w paru sklepach ale nic nie przykuło mojej uwagi na tyle żebym zechciała zostawić tam swoją kaskę. 

Kosmetyczne rzeczy widziałyście w poprzednim poście. Z nich wszystkich zostałam mi tylko maseczka aussie – reszta poszła na prezenty. Szkoda że nie miałam więcej funduszów bo z pewnością zakupiłabym dużo więcej.

W Primarku jest tanio a rzeczy w tym sklepie są dopasowane do mnie.
Kupiłam zielone rurki – 11 funtów a do nich super t-shirt z artystycznym nieładem - 5 funtów (którego zdjęcia brak).


Sukienka – tunika w kolorze granatowym z żółtym paskiem – leginsy do nich obowiązkowo - 
chyba 11 funtów

Strój kąpielowy w soczystym kolorze - 6 funtów

Torebka w kolorze Camel (zbiera dużo pozytywnych recenzji) - 9 funtów

balerinki

Rzeczy których tu zdjęć nie robiłam bo uważam za stratę czasu to:
- topy za 2 funty
- klapki – japonki za 2 funty
- bielizna – całkiem pokaźna kolekcja
Kupiłam także spodenki krótkie nude z różowym paskiem ale też nie zrobiłam zdjęcia 
(no zapomniałam no :P)

Teraz druga część … Anglia widziana moimi oczami:

   Droga komunikacja miejska Mieszkaliśmy pod Londynem więc dojazd do większych miast wiązał się z … o tak kolosalnym kosztem biletów na pociąg. Te ceny przeliczając na polskie są mega drogie. Zresztą sami Anglicy tak twierdzą to już o czymś świadczy. Tłumów w pociągach nie ma i tym różnią się przede wszystkim od polskiej kolei. Poza tym chyba nie muszę mówić o komforcie jazdy, estetyce. Wszystko jest tak dobrze opisane na dworcach więc zgubienie się jest niemożliwe. Do każdego miejsca jest łatwo dość bo wszystkie „atrakcje” w Londynie są opisane gdziekolwiek nie wejdziecie.

  Ahh ta pogoda – to drugi dziwny aspekt. Pierwszy dzień padało i było strasznie wietrznie. Kolejne dni już dużo lepiej, nad morzem o dziwo piękna pogoda – nawet się opaliłam. Ale dzięki tym deszczom i temu wilgotnemu klimatowi czułam po tygodniu złagodzenie na mojej skórze. Zresztą wystarczy spojrzeć na roślinność.
     Śniadanko - Kolejną rzeczą to ich pyszne śniadania angielskie – koszt ok. 3funty. Dostajemy talerz jedzenia – frytki, jajko, bekon, kiełbasa, fasolka, pieczarki, tosty.
    Po co czekać - Co przykuło moją uwagę to fakt że Anglicy są niecierpliwi na światłach – jak tylko jest wolne to od razu lecą przez drogę.
     Uprzejmość – tego im nie można odmówić. Może to wynika z tego że innym tempem żyją niż my, nie muszą się martwić o tyle rzeczy co my
  Wolna amerykanka – prawie 40% populacji w Anglii to obcokrajowcy i wszędzie to widać. Różne kultury, różne wyznania oraz różne subkultury. To widać wszędzie. I nikt nie wytyka się palcami. Tam po prostu to jest normalne że każdy się nosi jak chce
WC – dziwna sprawa z ich opisem – szukamy info – wc, toilet czy coś w tym guście. A tu Madame :P

To tyle co pamiętam po dwóch tygodniach. Chciałabym tam wrócić jeszcze a tym bardziej chciałabym tam zamieszkać. 

Pozdrawiam w tą typową angielską pogodę

sobota, 9 czerwca 2012

Paczka - mizon

Witam

I doczekałam się. Kiedy to umieściłam posta „marudę” w skrzynce pocztowej znalazłam awizo z napisem „zagr”. Łatwo się domyśleć jaka szczęśliwa byłam przez resztę dnia.
 Do tego mój zajęty był sprawami wagi państwowej i ja mogłam w spokoju porobić zdjęcia i wrzucić je dziś na posta.


piątek, 8 czerwca 2012

Krótka relacja co u mnie z dwoma ulubieńcami w tle

Witam Was serdecznie,

Aż wstyd że tak długo nic nie pisałam. Odkąd prowadzę bloga takiej przerwy nie było.
Niestety ostatnio wszystko jest przeciwko mnie – praca, komputer (i inne sprzęty).

Po powrocie z Anglii czekała mnie fala niemiłych zdarzeń w pracy. Żeby tego było mało zepsuł się mój komputer a że mój mąż jest programistą praktycznie zerowa jest szansa na dopuszczenie mnie do jego kompa. Dodatkowo coś się popsuło i mój komputer nie widzi podłączanych do niego sprzętów. Także zerowa jest szansa na wrzucenie posta z jakimiś moimi fotkami.

Poza takimi przyziemnymi sprawami (bo bez kompa da się przecież żyć) to moja twarz totalnie się zbuntowała i poza kremem Mizon s-venom nie akceptuje nic ;/

Niestety owy krem się skończył i od ponad tygodnia walczę z „wysypem żywych trupów” na mojej twarzy. Do tego słońce i parny okres sprawia że po godzinie od wyjścia z domu wyglądam jak latarnia. Czas kupić puder matujący – polecacie jakiś dobry?

Ehh i jeszcze … pamiętacie moje ostatnie farbowanie :P? No właśnie odrosty miałam już tak duże że czułam się nie komfortowo. Postanowiłam zaryzykować i kupiłam drogeryjną farbę (wcale nie tanią –30zł – jasny brąz złocisty). No i nie chcecie widzieć mojej miny jak zobaczyłam ten owy złocisty odcień na mojej głowie. Wyszedł totalnie ciemny brąz i gdzieniegdzie prześwituje coś złocistego. Haaa po paru dniach już się przyzwyczaiłam. Będę mieć okazję do zrobienia ombre. 

Wspomniałam Wam wyżej o kremie Mizon. Po powrocie z Anglii coś mnie tchnęło i zaczęłam go używać. Moja cera w mgnieniu oka wyładniała, rozjaśniła się, wyrównała. Nie zapchał mnie. Super super krem. Ale niestety krem się skończył i … Czekam właśnie na przesyłkę pełnego wymiaru.  Temu kremowi należy się osobny post i jak tylko uporządkuje pewne sprawy się pojawi.


Drugim produktem który mnie urzekł to zdecydowanie maseczka Aussie 3 minute miracle. Nie mam jej nic do zarzucenia i za tą cenę warto ją mieć. Efekt na włosach utrzymuje się do paru myć. Mam porównanie z maskami Kerastase i zdecydowanie lepiej kupić sobie taką Aussie. Na pewno kupię ją ponownie ale wykończę na razie to co mam. 



Właściwie taki mam plan – pozbyć się kosmetyków z półek (i nadmiernych kg z d…) i zostawić absolutne niezbędne minimum (oczywiście flakoniki perfum i pomadki zostają :P)

I jeszcze jedna, ostatnia kwestia – post o Anglii

Postaram się w te parę wolnych dni naskrobać coś optymistycznego i bardzo bym Wam chciała pokazać co kupiłam w Primarku. 

Tak więc jestem i żyję
Pozdrawiam Was cieplutko.

SZUKAJ NA BLOGU